Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
Czorek-Sport arrow Byłem tu arrow Tylko biletów na mecz brakowało...
Tylko biletów na mecz brakowało... Drukuj Wyślij znajomemu
08.05.2009.
„Każdy kibic Realu Madryt chciałby zobaczyć swoją ulubioną drużynę na Estadio Santiago Bernabeu i poczuć atmosferę panującą na stadionie Królewskich. Na pomysł wyjazdu wpadłem wspólnie z dwoma znajomymi podczas oglądania relacji z poprzedniego meczu obu drużyn rozegranego w Barcelonie.

Okazją do tego był majowy weekend i spotkanie na szczycie ligi hiszpańskiej, a także najsłynniejszy mecz piłkarski na świecie pomiędzy odwiecznymi rywalami, czyli Realem i Barceloną. Oczy całego piłkarskiego świata były zwrócone na El Clasico, ponieważ obie drużyny posiadają miliony kibiców rozsianych po całym świecie. Gran Derbi są rozgrywane od ponad stu lat i oprócz rywalizacji sportowej miały zawsze podtekst polityczny z powodu niepodległościowych aspiracji Katalonii.
Pierwotny termin spotkania był wyznaczony przez władze La Liga na 3 maja o godzinie 19. Jednak z powodu udzialu Barcelony w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea, mecz został przełożony na sobotę, więc byliśmy zmuszeni zmienić wcześniejsze plany pobytu w stolicy Hiszpanii. Po przylocie na lotnisko w Madrycie udaliśmy się do hotelu, zaś nastepnie metrem skierowaliśmy się do głównego celu naszej wyprawy, czyli na stację Santiago Bernabeu. Przed stadionem byliśmy o 18, czyli dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Stadion Realu jest usytuowany w północnej cześci miasta, wkomponowany w otaczające go wieżowce i bloki mieszkalne. Nie ma prawie miejsc parkingowych, większość kibiców korzysta z komunikacji miejskiej.
Miesiąc przed meczem próbowaliśmy w każdy możliwy sposób nabyć bilet. Na stronie internetowej Realu była opcja kupna biletów, lecz była niedostepna,
a na sprzedaż w kasach przed stadionem przeznaczono małą ilość wejściowek, które zostały z miejsca wyprzedane kilka dni przed meczem. Inną opcją było kupno biletu poprzez firmy internetowe zajmujace się sprzedażą biletów na imprezy sportowe. Jednak cena za pojedyńczy bilet wahała się od 400 euro do 1000, więc na taką rozrzutność nie mogliśmy sobie pozwolić. Pozostawała jeszcze nadzieja w stojących przed obiektem konikach, lecz mimo
kilkukrotnego obejścia stadionu nie udało nam się spotkać żadnego z nich i musieliśmy się obejść smakiem. Ciekawym spostrzeżeniem było to, że wobec 80
tysiecy Socios obecnych przed i na stadionie porządku pilnowało około 50 policjantow. U nas podobną imprezę ochranialoby pewnie kilka razy wiecej
funkcjonariuszy i służb ochroniarskich. Kibice hiszpańscy raczyli się złocistym napojem w ilościach hurtowych, jednak nie dochodziło do żadnego zakłócania porządku. Kibice Barcelony byli także widoczni, śpiewali dopingując swoją drużynę i nie byli narażeni na ataki kibiców drużyny
gospodarzy. Mecz rozpoczął się planowo, a my w tym czasie poszliśmy do Burger Kinga naprzeciwko stadionu po frytki i skonsumowaliśmy je ze smakiem
na schodkach Estadio Santiago Bernabeu, przysłuchując się jednocześnie reakcjom kibiców. Fast food w takim miejscu smakował
wyśmienicie !;-) Następnie udaliśmy się do baru, gdzie wspólnie z kibicami Realu i Barcelony (nielicznymi) oglądaliśmy mecz na telebimie. Spotkanie
przebiegało w ciagłej przewadze Barcelony, o czym świadczył końcowy wynik 6-2 dla gości. Kibice Realu nie byli zadowoleni z przebiegu meczu ciągle
skandując PUTA BARCA, PUTA CATALONIA, co było jedynym, obraźliwym okrzykiem w stronę drużyny z Katalonii w pubie. Po ostatnim gwizdku sędziego kibice udali się do uroczych, madryckich kafejek w celu przedyskutowania przyczyn porażki swojej drużyny. Nie doszło do zamieszek, zdemolowania miasta czy masowych bijatyk z policją. Pogodzili się z porażka, jednocześnie gwarantując rewanż w następnych Gran Derbi.
Następny dzień poświęciliśmy na zwiedzanie stadionu Królewskich, gdzie wstęp kosztował 15 euro. Przy wejściu na stadion każdy musiał przejść przez bramki bezpieczeństwa i oddać do przeskanowania plecaki. Na Tour de Bernabeu wchodziło zwiedzanie trybun, muzeum klubowego, ławki rezerwowych, szatni zawodników, sali konferencyjnej i oficjalnego sklepu. W muzeum zgromadzono wszystkie trofea z ponadstuletniej historii klubu, który został uznany przez FIFA najlepszym klubem XX wieku. Miejsce robi ogromne wrażenie na zwiedzających, umieszczone są tutaj puchary krajowe, UEFA, Zdobywców Pucharów, Mistrzów, Superpuchary Europy, Puchary Interkontynentale, Złote Buty i Piłki przyznane dla pilkarzy Realu, wyróżnienia dla najlepszych piłkarzy globu, zdjęcia wszystkich zawodnikow przywdziewających koszulkę Realu, pamiątki z meczów np. buty, w których jeden z najlepszych piłkarzy w historii klubu, Argentyńczyk Alfredo di Stefano, zagrał w 1966 roku ostatni swój mecz w karierze. Jest tablica z nazwiskami wszystkich zagranicznych piłkarzy grających w barwach Los Blancos. Zaszczytne miejsce jako reprezentanta Polski, mogłoby się wydawać jedynego, zajmuje Jerzy Dudek..., a także Rozitsky. Otóż Rozitsky, jak podają źrodła, był polskim piłkarzem z francuskim paszportem i jako pierwszy zawodnik w historii przeszedł z Barcelony do Realu Madryt i grał razem w jednej drużynie z prezesem wszechczasów Santiago Bernabeu.
Po wyjściu z muzeum udaliśmy się na trybuny tego stadionu, zaliczanego do najpiękniejszych na świecie. Stojąc na najwyższych trybunach można było
dostać zawrotu głowy, jednak nawet z najbardziej oddalonego miejsca ma się gwarancję dobrego widoku na płytę boiska. Następnym etapem było zejście na poziom murawy i każdy mógł się poczuć zawodnikiem Los Galacticos, siadając na wygodnej ławce rezerwowych lub poczuć się jak obecny prezydent Vicente Boluda, zajmując miejsce w loży Vipów na wygodnych, skórzanych fotelach, mając nad głowa monitory do ogladania powtórek. Po przejściu przez szatnie zawodników udałem się do sali konferencyjnej, w której po każdym meczu na pytania dziennikarzy odpowiadają trenerzy i piłkarze. Miejsce jest duże, przestronne i jest w stanie pomieścić dużą liczbę żurnalistów. Nastepnym punktem Tour de Bernabeu jest wejście do oficjalnego sklepu Los Blancos, w którym jest dostepny cały asortyment kibicowski począwszy od proporczyków i długopisów za 8 euro, poprzez koszulki z nazwiskami zawodników za 60 euro, skończywszy na siwych garniturach Hugo Bossa z logo klubu za kilkaset euro. Po wyjściu ze sklepu pierwsze kroki skierowałem do oficjalnego pubu Królewskich, usytuowanego na stadionie, gdzie delektowalem się piwem hiszpańskim nalewanym z dużej repliki Pucharu Mistrzów.
Podsumowując, plan wyjazdu na to spotkanie nie był do końca zapięty na ostatni guzik z powodu braku wcześniejszej możliwości kupna wejściowki na mecz i liczenie na szczęście jej zdobycia przed stadionem. Ostatecznie nie uczestniczyłem na żywo jako kibic w Gran Derbi, lecz mialem okazję poczuć
atmosferę panującą przed stadionem. Mam także nadzieję, że w zwiazku ze zbliżajacymi się Mistrzostwami Europy w naszym kraju powstanie coraz więcej obiektów, chociaż po części dorównywającym stadionowi Realu Madryt.”

                                                                                   Karol Kwiatkowski










Dodaj do Ulubionych (62) | Zacytuj ten artykuł na twojej stronie | Odsłon: 886

  Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Komentarz RSS

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, by reklamować swoją witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', że widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojrej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
WWW
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Na wesoło

Na wesoło

Reklama

MSConnect

Kalendarz imprez

12.05.2012 - Mecz o mistrzostwo III ligi Chełmianka Chełm - Strumyk Malawa (godz.17.00 Stadion Miejski przy ulicy Szwoleżerów 15) 
 więcej....

Aktualności


                                                                                                                                                                                                                                              Więcej... 

 

Imieniny, urodziny


Więcej...


Na wesoło

Niekompetencja
Trudno rozpatrywać to w kategorii "Na wesoło", bo takie błędy nie mogą się zdarzać abonenckiej tv. I już nawet nie chodzi o godzinę, w której to odkryliśmy (właśnie wstałem wyprowadzić pieska i myślałem, że po prostu nie dowidzę). No cóż...       

 Więcej...