Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
Czorek-Sport arrow Wywiad miesiąca arrow Coś dla miłośników ciężarów i nie tylko
Coś dla miłośników ciężarów i nie tylko Drukuj Wyślij znajomemu
25.08.2009.
Człowiek - wizytówka Chełma, znany i lubiany, szanowany i zaufany, jaki był i jest, o sobie i innych, na pytania od CZOREK - SPORT odpowiada Marian Skrajnowski. Zapraszam do przeczytania !!!

CS: Od lat kojarzony jesteś przez ludzi interesujących się sportem z podnoszeniem ciężarów…
MS: Trudno mi tak naprawdę określić  z kim kojarzą mnie chełmianie, ale mam nadzieję, że przede wszystkim z doświadczonym nauczycielem i trenerem sportowym, a w dalszej kolejności ze sztangistą i moimi osiągnięciami... Najsympatyczniejsze jest jednak to, że wielu ludzi rozpoznaje mnie i traktuje z życzliwością...
CS: Z chełmskimi ciężarowcami liczono się nie tylko w regionie, ale i w kraju, może przybliż internautom początki ciężarów w Chełmie i tych ludzi, którzy przecież też są między innymi Twoimi wychowankami.
MS: To prawda, ale nie ja tworzyłem chełmską historię tej trudnej, ale bardzo szlachetnej dyscypliny sportu. Przede mną byli bracia Bieleccy z Rudy Huty, trenerzy Tadeusz Wosk i Kazimierz Być, a później także Józef Zieliński. W latach sześćdziesiątych dźwiganie w barwach LZS Gryf Chełm było ogromną nobilitacją. Obok zawsze popularnej piłki nożnej i kochanej Chełmianki, której namiętnie kibicowałem, ciężary były najważniejszą dyscypliną. Sukcesy olimpijczyla Mariana Zielińskiego, medalistów mistrzostw Polski: Adama Prokopa, Zbigniewa Radzieńczaka, Wiesława Procia, Andrzeja Nowosada, Zbigniewa Szweda, Witolda Guza, Jana Jegorowa, Kazimierza Łatyńskiego, Ryszarda Witkowskiego i Ryszarda Śliwińskiego, a później i moje spowodowały niebywałą popularność uprawiania ćwiczeń siłowych z ukierunkowaniem na podnoszenie ciężarów. Niestety, w latach 1973-1977 nastąpił spory kryzys, spowodowany między innymi odejściem kilku znaczących zawodników. W tym czasie studiowałem już na AWF w Białej Podlaskiej i reprezentowałem barwy AZS-u.  Po studiach, po namowie ówczesnego dyrektora Wydziału Kultury Fizycznej i Sportu pana Lecha Gębickiego, zrezygnowałem z oferty pracy na uczelni i wróciłem do Chełma. Moje 10 lat pracy zaowocowało wynikami wychowanków, z których wielu nie tylko zdobywało medale w prestiżowych imprezach ogólnopolskich, ale także liczyło się na arenie międzynarodowej. Marek Maślany, wielokrotny mistrz Polski seniorów, kilkakorotny uczestnik mistrzostw świata i Europy był również 10 zawodnikiem Igrzysk Olimpijskich w Atlancie! Ale obok niego nasz kraj reprezentowali również tacy atleci jak: Robert Pietruszka, Andrzej Szajner, Marek Mazurek, Marek Korzan, Zbigniew Burawczenko, Robert Ciemiński, Leszek Kołosiński, Piotr Kapeluszny, Jacek Nowosad i inni. W 1988 roku Szkolny Związek Sportowy ze względu na brak możliwości finansowych rozwiązał sekcję podnoszenia ciężarów i dyscyplina ta zniknęła ze sportowej mapy naszego miasta.
CS: Wiem, że miałeś różne propozycje jako szkoleniowiec, działacz. Uchyl  rąbka tajemnicy.
MS: Od początku pracy trenerskiej aktywnie współpracowałem z Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów jako doradca i tłumacz specjalistycznych materiałów szkoleniowych. Dwukrotnie przebywałem na obozach kadry narodowej jako trener asystent Zygmunta Smalcerza. Kilkakrotnie proponowano mi przyjęcie funkcji trenera kadry narodowej juniorów, ale z różnych względów, w tym rodzinnych, nie mogłem jej przyjąć. Dwa lata przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie zdecydowałem się jednak na start w konkursie na trenera kadry narodowej seniorów. Uważałem i dalej utrzymuję, że polscy zawodnicy dysponują ogromnym potencjałem i wielu z nich stać na największe laury w mistrzostwach świata i Europy. Rezerwy tkwią w nienajlepszej, niedopracowanej jeszcze technice, którą muszą udoskonalić. O tym problemie rozmawiałem podczas chełmskiej Gali Mistrzów Sztangi z Szymonem Kołeckim, który przyznał mi rację. Co z tym konkursem? Jak to w Polsce - zwyciężyli koledzy, a nie interes kadry. W dodatkowym głosowaniu (w pierwszym głosowano 3:3) przegrałem 4:2 z byłym mistrzem świata i wicemistrzem olimpijskim Norbertem Ozimkiem. Tłumaczono to tym, że Ozimek jest bez pracy, a ja pracuję aż na dwóch, w szkole średniej i w szkole wyższej, więc właśnie jemu dano szansę. Mam o to żal, bo wtedy jeszcze czułem w sobie ogromny potencjał szkoleniowy... miałem motywację. Teraz, chyba już nie. Ciężary wciąż są moją pasją, ale już w innym, bardziej osobistym wydaniu.
CS: Marian - zawodnik jako junior, senior czy oldboj? Który jest lepszy?
MS: Jako junior zapowiadałem się zupełnie nieźle. Pewnie dlatego, że byłem dość wszechstronny, wcześniej uprawiałem lekkoatletykę, piłkę nożną, gimnastykę i koszykówkę. Obok tytułu mistrza okręgu lubelskiego, najmilej wspominam rekord Polski juniorów i brązowy medal młodzieżowych mistrzostw Polski w Ciechanowie, gdzie przegrałem tylko z późniejszymi medalistami mistrzostw świata i olimpijczykami - ojcem Dody - Pawłem Rabczewskim i Janem Lisowskim. Dobrze zapowiadającą się karierę przerwała jednak nieoczekiwanie ciężka kontuzja kręgosłupa i na AWFie w Białej Podlaskiej już tylko utrzymywałem formę po to, aby uzyskać kwalifikacje trenerskie. Ale kilka występów z zawsze mocnymi sztangistami z Brześcia przekonało mnie, że nawet nieźle się czuję w walce z przedstawicielami innej nacji. Mimo wszystko najwyżej oceniam starty w kategorii masters. Nie tylko ze względu na trzy zdobyte medale mistrzostw świata w Kanadzie, Szkocji czy Grecji wywalczony Puchar Europy i mistrzostwo Polski. Moim najcenniejzym medalem jest moje niezawodne do tej pory zdrowie i możliwość uprawiania dających mi niesamowitą frajdę - ćwiczeń siłowych. Cieszy mnie także opinia specjalistów tej dyscypliny sportu, którzy podczas ostatnich mistrzostw świata w Grecji uznali mnie za jednego z najlepszych technicznie zawodników.
CS: Wrócmy jeszcze na chwilę do chełmskich ciężarów. Baza sportowa, pomoc  z zewnątrz, proszę trochę więcej na ten temat.
MS: Trenuję wspólnie z młodzieżą i kolegami-mastersami: Ryszardem Śliwińskim, Janem Krawcem i Zbigniewem Gałkowskim w siłowni Zespołu Szkół Budowlanych w Chełmie. Sam ją zaprojektowałem i urządziłem. Mamy do dyspozycji cztery profesjonalne sztangi, atlasy, masę innych, wartościowych urządzeń atletycznych. Mamy także możliwość korzystania z sauny i pryszniców. Wsparcia potrzebujemy jedynie podczas wyjazdów na zawody. Ale ja nie mogę narzekać. Pomagają mi bezinteresownie takie znane firmy jak: Technobud SA, Budowmel SA i Honoris i Sklep Majster. Zawsze też mogę liczyć na pomoc wójta Gminy Leśniowice Wiesława Radzięciaka i Mariusza Mroza. Urzędu Miasta o wsparcie finansowe nie proszę już od dawna, zawsze bowiem mi tej pomocy odmawiano.
CS: A może czas na reaktywację ciężarów w Chełmie?
MS: Zawsze uważałem i dalej podtrzymuję, że podnoszenie ciężarów odrodziłoby się w Chełmie bardzo szybko. Mamy przecież na miejscu niebywały potencjał szkoleniowy, o ile się nie mylę pięciu lub sześciu trenerów II klasy i kilku instruktorów. Potrzeba jednak mądrej decyzji Urzędu Miasta i jasnego określenia warunków z obu stron, tej która przyjmie odpowiedzialność za reaktywację tej dyscypliny i tej, która wesprze ją finansowo. Kolejny Memoriał im. Mariana Zielińskiego tuż tuż, rok temu padło tyle deklaracji, a co z tego wyszło... to widać gołym okiem!
CS: Przedstaw parę rzeczy o podnoszeniu ciężarów, konkurencje, przepisy, zawody, zainteresuj nią moich internautów, tak choćby w kilku zdaniach, chociaż jak każdy miłośnik danej dyscypliny mógłbyś pewnie mówić o niej w nieskończoność.
MS: Podnoszenie ciężarów jest dyscypliną, którą często myli się z trójbojem siłowym, składa się z dwóch konkurencji: rwania i podrzutu klasycznego. Pierwsza polega na podniesieniu sztangi z pomostu nad głowę ruchem ciągłym, druga-na zarzucie ciężaru na pierś i podrzucie do góry do pełnego wyprostu ramion. W czasie zawodów każdy atleta ma po trzy próby w każdym z bojów, w których musi podnieść maksymalny ciężar. Na realizację każdej z prób przysługuje mu 1 minuta, a w przypadku kiedy podchodzi sam po sobie - 2 minuty.
CS: Ostatnio modna jest rywalizacja w wyciskaniu sztangi. Co na ten temat?
MS: Wyciskanie sztangi jest jedną z konkurencji trójboju siłowego. Uważam, że jest ona doskonałą
i bezpieczną formą rywalizacji. Dlatego też opracowałem projekt zawodów w wyciskaniu sztangi z zamiarem wprowadzenia ich na stałe do rywalizacji międzyszkolnej. Warto jednak bacznie przyglądać się uprawiającym tę dyscyplinę dziewczętom i chłopcom, aby rozwijali się oni harmonijnie, bez dysproporcji poszczególnych partii mięśniowych. Niektórzy bowiem koncentrują się tylko na rozwijaniu mięśni klatki piersiowej, pomijając lub niedostatecznie akcentując pozostałe.
CS: Jednak to Ty jesteś bohaterem tego wywiadu. Co robisz na co dzień, a jak spędzasz wolny czas?
MS: Na co dzień pracuję na działce, egzaminuję jako ekspert MEN w komisjach awansujących nauczycieli, doskonalę znajomość języków obcych, czytam i piszę wspomnienia i wiersze, słucham dobrej muzyki, podróżuję, wciąż uczę się możliwości technologii komputerowej, prowadzę zajęcia z oldbojami, wykładam na uczelni, uczę wychowania fizycznego w Zespole Szkół Budowlanych w Chełmie, oj, dużo jeszcze tego, dużo...Nie mam czasu się nudzić, a i noc jest czasem za krótka!
CS: A ja trochę z innej, kulinarnej beczki. Jak odżywia się nasz mistrz, co je by utrzymywać formę, czego unika w swoim jadłospisie?
MS: Odżywiam się zwyczajnie... ale przyglądając się jak to czynią inni, trochę jednak inaczej. Unikam obfitych pokarmów, nie łączę białek z dużą ilością węglowodanów, jem warzywa i owoce sezonowe, unikam potraw przesolonych i słodkich oraz zbyt tłustych. Zawsze rano piję zieloną herbatę, często piję wodę mineralną, ale niedużymi porcjami. Słodycze traktuję jako oddzielny i rzadki posiłek (2-3 razy w tygodniu), na kilometr czuję produkty nieświeże, unikam chleba, zastępując go kaszą gryczaną, którą spożywam 3-4 razy w tygodniu, łącząc ją z zsiadłym mlekiem z Krasnegostawu...Alkohol, w niewielkiej ilości, bardzo rzadko, przeważnie przy okazjach towarzyskich...
CS: W swoim życiu zajmowałeś się też piłką nożną. Co powiesz ciekawego o tej przygodzie?
MS: To prawda. Z piłką nożną wiąże mnie wiele niezapomnianych wspomnień. Grałem w dzikich drużynach jako bramkarz, później w Zadrzewiu Zawadówka, Vitrum Nadbużanka Wola Uhruska, w AZS Biała Podlaska i w Chełmiance. Grając w lidze TKKF dwukrotnie zdobyłem tytuł króla strzelców, jako opiekun i trener w latach 1979-1989 dziesięciokrotnie z drużyną ZSB wygrywaliśmy mistrzostwo województwa chełmskiego chłopców i dwukrotnie mistrzostwo Chełma dziewcząt. W 1997 roku z Astrę Leśniowice awansowaliśmy do finału wojewódzkiego Pucharu Polski, gdzie jednak ulegliśmy grającej o dwie klasy wyżej Granicy Dorohusk 3:0. Wciąż fascynujei pociąga mnie ta dyscyplina. Gram w prowadzonych przez siebie grupach oldbojów w każdą środę i w każdy piątek tygodnia.
CS: Kto jest dla Ciebie wzorem sportowca, kogo cenisz i za co?
MS: Moim wzorem sportowca jest zmarły kilka lat temu sztangista - olimpijczyk Marian Zieliński. I nie dlatego, że pochodził z Chełma, i że był trzykrotnym medalistą olimpijskim, mistrzem i rekordzistą świata, mistrzem Europy, wielokrotnym mistrzem Polski. Był zawsze bardzo skromnym, przyjaznym wszystkim człowiekiem. Nawet w napisanych przez niego wspomnieniach więcej jest o jego najgroźniejszym rywalu- Waldemarze Baszanowskim niż o nim samym. Cieszę się, że to właśnie podczas ostatniej Gali Podnoszenia Ciężarów im. Mariana Zielińskiego, która odbyła się w Chełmie, władze PZPC i naszego miasta wyróżniły mnie za zdobycie wicemistrzostwa świata.
CS: A Marian ma jakąś ulubioną drużynę, której kibicuje?
MS: Nie ukrywam,że mam ogromny sentyment do Astry Leśniowice, ale i tak zawsze będę kibicował Chełmiance. Przecież jestem rodowitym Chełmianinem!
CS: Jaką imprezę sportową lub wyjazd wspominasz z największym sentymentem?
MS: Najmilej wspominam te zawody, które po dramatycznej walce przynosiły sukces: mistrzostwa świata w Kanadzie, Szkocji, Grecji, mistrzostwa Europy w Niemczech, międzynarodowe turnieje w piłce nożnej w Hiszpanii i Holandii z drużyną UKS Dystans, pierwszy medal na mistrzostwach Polski, zdobycie Pucharu Europy, ostatnia wygrana po ostrej rywalizacji na mistrzostwach Polski masters w Koszalinie... oj, jest tego, jest trochę... Naprawdę jest co wspominać!
CS: Czy chciałbyś poznać osobiście jakiegoś sportowca żyjącego lub już będącego w glorii odeszłych sław?
MS: Nie będę ukrywał, że osobiście znam wielu znakomitych sportowców i to nie tylko polskich. Teraz wciąż imponuje mi Adam Małysz... To po prostu niewiarygodnie wielki mistrz! Wierzę, że nasze drogi kiedyś się zejdą i poznam go osobiście. Sądzę, że w tym sportowcu drzemią jeszcze ogromne możliwości i nie ukrywam, że wierzę w jego sukces na najbliższych Igrzyskach Olimpijskich.
CS: A jakie jest motto życiowe Mariana Skrajnowskiego?
MS: Jakie motto życiowe? Nie kupisz tego, co serce daje za darmo! 
CS: Korzystając z okazji chciałbyś komuś podziękować?
MS: Dziękuję tym, którzy mi zaufali, mimo trudnych zakrętów życiowych, nie zwątpili we mnie, wspierali bez względu na wszystko... Mam takich Przyjaciół wielu i to jest bardzo motywujące, pomaga wytrwać w najtrudniejszych chwilach.. 
CS: Marian życzę Ci jeszcze mnóstwo startów, wielu imprez, zdrowia i siły, no i dziękuję za wywiad .
MS: Czorku!! Ale mnie ożeniłeś... a miał to być mini -wywiad! Pozdrawiam.

Zdjęcia z prywatnych zbiorów Mariana Skrajnowskiego i Tomasza Wieczorka    
 
 


Dodaj do Ulubionych (59) | Zacytuj ten artykuł na twojej stronie | Odsłon: 1400

  Komentarz (6)
Komentarz RSS
1. Pozdrowienia
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć , 10-02-2010 16:28
Pozdrawiam serdecznie przyjaciela z okresu studiów na AWF!
2. JbfRMeMJOCLd
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć website, 21-01-2012 23:55
Shiver me tiembrs, them's some great information.
3. ujmAahViZCqy
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć website, 23-01-2012 10:04
QrpinG ooirxreidhmo
4. ghKsNAKSwolAkxTM
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć website, 23-01-2012 13:33
TO1g8C , okaqrajeeitl, [link=http://nfspawmcjpnw.com/]nfspawmcjpnw[/link], http://oawodarxdxbb.com/
5. VlfeWHsySQnXwREIdGm
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć website, 27-01-2012 13:46
topamax, zonegran, weight loss srqy synthroid for sale 8673 viagra 3926
6. YyLFnrnaYWVWA
Napisał(a) Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć website, 31-01-2012 06:52
online flagyl bhkes synthroid by mail =O

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, by reklamować swoją witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', że widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojrej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
WWW
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

 
następny artykuł »

Reklama

MSConnect

Kalendarz imprez


 więcej....

Aktualności


                                                                                                                                                                                                                                              Więcej... 

 

Imieniny, urodziny

Więcej...