Hasło? Konto? Zarejestruj się!
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
Czorek-Sport arrow Wywiad miesiąca arrow Wywiad z Arturem Bożykiem
Wywiad z Arturem Bożykiem Drukuj Wyślij znajomemu
03.12.2007.

Tomasz Wieczorek: Cześć Boły, bo taki pseudonim towarzyszył Ci przez lata gry w Chełmie, a teraz?
Artur Bożyk: Ostatnio w Izraelu byłem "Budzikiem", ponieważ Izraelczycy, czyli Arabowie i Żydzi, tak radzili sobie z moim nazwiskiem. "Bołego" pamiętał z Chełma trener Wiater i "przeszczepił" w środowisko łęczyńskie, gdy był tam trenerem. Najbardziej oswoiłem się z "Artim" z długiego czasu reprezentowania Hetmana Zamość. Były i inne ;Bożol, Cybi, Boban... Namnożyło się tych postaci ... :-)Pominę propozycje jakie czasami kierowali kibice drużyn przeciwnych,gdy grałem na wyjeździe... :-)

TW: Zaraz kalendarzowa zima, styczeń, okres przygotowawczy, wolisz treningi wytrzymałościowe czy szybkościowe, niezależnie jak odpowiesz i tak pomęczę Cię trochę.
AB: Przede wszystkim jestem zwolennikiem treningów które, choć fragmentarycznie odwzorowują warunki meczowe mam na myśli np. różne formy pojedynków 1/1,2/1,3/2,(wiesz, np. dośrodkowanie-walka w powietrzu czy jeden na jeden z napastnikiem, jest niemal wszystko: siła, szybkość, koordynacja a nawet mogą być elementy wytrzymałości)). Inną specyfikę ma 20 minut biegu czy przechodzenie ze stacji na stacje na siłowni w treningu obwodowym. Mając świadomość jak ważny jest solidny fundament podczas budowania formy sportowej w okresie przygotowawczym (w formach, o których właśnie powiedziałem) zawsze przykładałem się jak najlepiej, czego owocem był brak obaw, że mi się budowla wahnie lub zawali :-) Jeśli słyszałem dobre słowo od pracujących ze mną trenerów, to było najczęściej coś w stylu: "Bożyk? - Najbardziej stabilna forma w okresie całego sezonu..." Tak było w trzeciej, drugiej i pierwszej lidze.. Ależ lukru się posypało! Sorry, nie mogłem się opanować...
TW: Wiadomo, bo nie jest to tajemnicą, że przygotowania do rundy wiosennej zaczniesz w Kolejarzu Stróże, skąd ta propozycja i dlaczego taki wybór?
AB: Należy zacząć od tego, że po pojawieniu się w Łęcznej na zajęciach, rozmawiałem z dyrektorem sportowym i prezesem, którzy wyrazili wstępne zainteresowanie moją osobą w kwestii zatrudnienia w Górniku. Zaproponowano, abym najpierw wziął udział w badaniach prowadzonych przez fizjologa, określających poziom wydolności, szybkości oraz sparingi. Potem mieliśmy przejść do ewentualnych rozmów. Przystałem, bo uznałem to za oczywiste, przecież nikt mnie przez rok nie widział. Wyniki badań wydolnościowych były dobre ,ale to mnie nie zaskoczyło, ponieważ od ok.2 miesięcy trenowałem indywidualnie, m.in. pracując nad wytrzymałością ogólną w okolicznych lasach, a potem uzupełnieniem były zajęcia w drugim zespole Górnika . Po sparingach nikt mi nie proponował rozmowy ,a ja sam nigdy nie praktykowałem wycieczek do gabinetu prezesa z pytaniami w stylu : "Mogę liczyć na kontrakt?" W międzyczasie trener w oparciu o w/w badania rozdał zawodnikom indywidualne rozpiski dotyczących treningów, które mieli przeprowadzić w okresie przerwy, aby podtrzymać formę . Nie było mnie w tej grupie, więc sygnał był czytelny, iż raczej nie mieszczę się w wizji trenera związanych z budowaniem zespołu na rundę wiosenną . W kolejnym tygodniu zadzwonił trener Hajdo ze Stróża, wyraził chęć współpracy, po chwili otrzymałem konkretną ofertę, więc ją przyjąłem . Kolejarz zatrudnia młodego, ambitnego trenera, ludzie zarządzający klubem myślą o stałym rozwoju, niebawem powstanie stadion. A poza tym okolice Stróża to góry... Mamy z żoną mnóstwo dobrych wspomnień z tych okolic, często w wolnym okresie organizowaliśmy wyprawy w południowe regiony Polski, a teraz będzie możliwość głębszego wejścia w te klimaty, jestem przekonany, że to będzie fajny czas.
TW: To na razie przyszłość, wróćmy jednak do przeszłości, przypomnij Internautom kulisy swojego odejścia z Górnika Łęczna.
AB: To był czas letniego okresu przygotowawczego, kiedy drużynę prowadził Dariusz Kubicki. Zaraz przed wyjazdem drużyny na ostatni obóz przed rozgrywkami, w dniu sesji zdjęciowej, usłyszałem  między innymi od Bartka Jurkowskiego i Rafała Kaczmarczyka ,że nie pasuję do" koncepcji gry" (kwestie tego czy ona wtedy w ogóle istniała zostawiam kibicom). Niemal równocześnie, zaraz przed ustawieniem się drużyny do zdjęcia, zaskoczył mnie kolejny fakt, iż na kilka tygodni wcześniej, gdy zamawiano stroje, w których zawodnicy mieli wybiec w nowym sezonie (a wcześniej zaprezentować się fotografom),trykot z moim numerem otrzymał nazwisko jakiegoś zawodnika z Bałkanów, który przyjechał, podpisał czekający go kontrakt, po czym dosyć szybko zrezygnowano z jego usług i wrócił do ojczyzny. Ta sytuacja pokazuje jak ważna jest w klubie funkcja niezależnego, kompetentnego dyrektora sportowego, który ma wpływ np. na ruchy transferowe, kadrowe. Jestem ogólnie negatywnie nastawiony do władzy skupionej w rękach pojedynczych osób, nawet w takiej mikroskali jak trener drużyny piłkarskiej.
TW: W kilku zdaniach co sądzisz o aferze korupcyjnej i tym co spotkało Górnika?
AB: Karać ludzi czy kluby ? Kogo wina większa : dającego czy biorącego? Nie czuję się kompetentny, abym jednoznacznie zajmował stanowisko w tych kwestiach . Mam nadzieję, że po częściowym oczyszczeniu środowiska, pojawią się nowi ludzie, którzy postanowią pójść inną drogą i nie ulegną pokusie, to trudne wyzwanie bo mam wrażenie, że często będą poruszać się po wydeptanych ścieżkach... A Górnik ? Po wyroku : nowi ludzie , nowy herb ,chęć sukcesów ,tak to powinno wyglądać.
TW: Ok, wyjazd z Polski do Izraela to etap zagranicznej przygody z piłką. Jak oceniasz pobyt w tym kraju, poziom gry w piłkę, warunki sportowe (baza szkoleniowa), warunki finansowe w porównaniu chociażby z Łęczną?
AB: Pobyt w Ziemi Świętej to była niezwykła przygoda. Niemal każdą wolną chwilę wykorzystywaliśmy z Izą na zwiedzanie: Genezaret, Jerozolima, Betlejem, Nazaret, Morze Martwe to miejsca do których często wracaliśmy. Ja nie zapomnę wypraw konnych przez gaje oliwne, wieńczonych wielką kolacją rodzinną na powietrzu, organizowanych przez arabskich kumpli. Oj, dużo by opowiadać o atrakcjach w Izraelu :-) Albo wspomnienie meczu Sahninu (klub był najsilniejszym reprezentantem społeczności arabskiej w Izraelu) z Maccabi Tel-Aviv wygrany 2:0,pełny stadion, atmosfera na kilka godzin przed meczem i po nim... Jeśli chodzi o poziom rozgrywek - porównywalny, wciąż się podnosi m.in. przez to że coraz częściej zatrudniany obcokrajowiec to reprezentant swojego kraju. Baza i obiekty nie odbiegają standardem od tego co jest w Polsce, brak hal i podgrzewanych nawierzchni nie są elementami niezbędnymi w tamtejszym klimacie:-) W temacie kwestii finansowych, w Izraelu każdy klub przed sezonem składa kontrakty w związku piłkarskim wraz z deklaracjami wypłacalności. Ustalona jest kwota którą trzeba dysponować, aby móc wystartować w rozgrywkach, jeśli ktoś nie ma, to po prostu nie może przystąpić do rozgrywek . Tak jest nie tylko w ekstraklasie. Ciekawostką jest fakt, że każdy indywidualnie negocjuje wysokość swoich premii meczowych, które zapisywane są przy podpisaniu umowy.
TW: Czyli dobra postawa Izraela w ostatnich eliminacjach ME 2008 to nie przypadek?
AB: Oczywiście że nie , a niebawem o drużynach izraelskich grających w europejskich pucharach będzie głośno.
TW: Cofnijmy się jeszcze w czasie, jesteś wychowankiem?
AB: Gwardii Chełm , która w pewnym momencie wraz z Chełmianką przeistoczyła się w Miejski Klub Sportowy GRANICA.
TW: A twój pierwszy trener?
AB: Wojciech Iwaniuk. Pamiętam, że z chłopakami mieliśmy z nim fajny kontakt i wielką radość z przychodzenia na treningi.
TW: Idol piłkarski, na kim się wzorowałeś, jeśli chodzi o piłkę światową?
AB: Woleje i gra głową Van Bastena, dryblingi Maradony, wślizgi Maldiniego, uderzenia Carlosa, konstruowanie akcji ofensywnych Lucio i wiele innych współczesnych zagrań, to były i są moje wzory.
TW: Autorytet na boisku(ktoś przy kimś dojrzałeś piłkarsko, czegoś się nauczyłeś)
AB: Spotkałem wielu nieprzeciętnych ludzi, od których wiele się nauczyłem i którzy wywarli na mnie niemały wpływ, nie tylko jako piłkarza ale i człowieka . W Hetmanie miałem szczęście spotkać Karola Sobczaka i Tadeusza Bartnika.
TW: W którym klubie panowała najlepsza atmosfera i dlaczego?
AB: Wiesz atmosferę kształtuje wynik ,gdy "szło" to wszędzie gdzie byłem atmosfera była OK, tak było w Chełmie, Zamościu, Łęcznej czy izraelskim Sahninie.
TW: Miałem przyjemność występować z Tobą na boisku w III ligowej Granicy Chełm, naszym trenerem był wtedy ukraiński szkoleniowiec Roman Pokora. Czy ważasz, że zagraniczni trenerzy, patrząc chociażby na ruch który poczynili włodarze polskiej piłki zatrudniając Leo Beenhakkera mają lepszy warsztat niż polscy szkoleniowcy?
AB: Tak, pamiętam Romana Pokorę, ta stara radziecka szkoła trenowania...Jeszcze dziś nie jestem pewien czy zupełnie usunąłem nadmiary kwasu mlekowego z organizmu po jego okresie przygotowawczym w górach :-).Ale wracając do pytania: To nie kwestia warsztatu, bo dziś nasi trenerzy organizują zajęcia w oparciu o metody stosowane na Zachodzie, z tym że u nas wdraża się to, co dostrzeżone u innych, a ci "inni" przecież wciąż się rozwijają, zmieniają np, podejście do piłkarza, w którym oprócz zawodnika także dostrzegają człowieka, do którego trzeba trafić z ze swoimi pomysłami na grę. Beenhakker, oprócz tego, że posiada własną koncepcję, filozofię gry ,poprzez znakomity kontakt z zespołem stworzył zespół przez duże "Z". Bez szerokiej wiedzy psychologicznej byłoby to niemożliwe. Choćby w tym aspekcie widzę duże różnice. Wystarczy posłuchać wypowiedzi reprezentantów: "..dzięki trenerowi uwierzyłem.." czy "..trener mnie przekonał" albo "..przy trenerze w pełni wykorzystuję swój potencjał.."
TW: Dobrze. Zaczynałeś, z tego co pamiętam, grając w młodszych grupach wiekowych jako napastnik, tak? A wylądowałeś w seniorskiej piłce w linii obrony. Gdzie lepiej się czujesz?
AB; Po takim czasie gry w obronie, tylko tam widzę swoje miejsce. Ale jeśli kiedyś trafię do drużyny oldbojów, to nikt mnie nie wygryzie z linii ataku...:-)
TW: Ale zdobywałeś trochę bramek zwłaszcza po uderzeniach głową.
AB: Sporadycznie w drugiej lidze
TW: W związku z tym czy strzeliłeś jakiegoś gola, który miał duże znaczenie w ogólnym rozrachunku?
A.B. : Kiedyś Górnik Łęczna podejmował Hetmana Zamość. Była końcówka  drugiej ligi i Górnik jak ryba wody potrzebował wygranej, aby awansować do ekstraklasy. Zremisował 1:1....
TW: Najlepszy mecz jaki rozegrałeś? Wiesz, pochlebne recenzje, gratulacje itp.
AB: Najlepszym bez wątpienia był pojedynek z Wisłą Kraków prowadzoną przez Jerzego Engela.
TW: A najgorszy, którego nie chciałbyś pamiętać?
AB: Mecz z Górnikiem Polkowice, byłem świeżo po 2 miesięcznej rekonwalescencji, za niebezpieczne zagranie słusznie otrzymałem "czerwień". Takie kary to była rzadkość pod wodzą trenera Zielińskiego, będąc w pełni formy, zagrałem cały rok bez nawet żółtej kartki .Błędy się zdarzają..
TW: Bez kogo nie wyrósłbyś na piłkarza, nie doszedłbyś do tego, co osiągnąłeś.
AB: Jestem wdzięczny Bogu, także za to gdzie doszedłem, co osiągnąłem...
TW: Kto według ciebie jest obecnie najbardziej kompletnym piłkarzem na świecie?
AB: Nie ma takiego .
TW: Byłeś w kręgu zainteresowań trenera reprezentacji Polski?
A.B.: Nie
TW: Wybierasz się na Euro 2008 czy raczej nie będzie czasu, jak z terminarzem trzeciej ligi, skończą się rozgrywki przed mistrzostwami?
AB: Nie wiem... Mam wrażenie że zdobycie biletów na Euro to Mission Imposible. A może wygram w konkursie esemesowym ?:-)
TW: Jakich rad udzieliłbyś młodym adeptom piłki nożnej by coś osiągnąć?
AB: Nigdy nie zrezygnować z marzeń . Wiesz, to tak jak z chęcią sięgania nieba, nawet jak Ci się nie uda, trafisz między gwiazdy... Ojej! Ale popłynąłem, co?.. :-)
TW: Odejdźmy od piłki, kiedy masz urodziny, bo imieniny bodajże 6 października?
AB: 14 kwietnia
TW: Ulubiona muzyka przy której się relaksujesz, konkretny wykonawca.
A.B.: Twórczość Tomasza Budzyńskiego, Armii, zespołu Maleo Regee Rockers i wielu innych polskich wykonawców . Znakomicie wpływa na mnie także słuchanie polskiego radia ,1-go i 2-go programu.
TW: Tylko dotknąć i Boże Narodzenie, co dobrego lubisz zjeść podczas kolacji wigilijnej? Czy coś sam przygotujesz?
AB: Nie ma takiej potrawy wigilijnej, która by mi nie smakowała.
TW: Czego życzysz Naszym internautom na święta i Nowy Rok?
AB: Wszystkiego dobrego !
TW: Czego życzyć Tobie?
AB: Jak wyżej
TW: I tego tobie życzę, dziękuję, że znalazłeś chwilę czasu dla mnie i dzięki za miłą rozmowę.
Dodaj do Ulubionych (101) | Zacytuj ten artykuł na twojej stronie | Odsłon: 1050

  Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł
Komentarz RSS

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, by reklamować swoją witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', że widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojrej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
WWW
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

 
« poprzedni artykuł

Na wesoło

Na wesoło

Reklama

MSConnect

Kalendarz imprez

12.05.2012 - Mecz o mistrzostwo III ligi Chełmianka Chełm - Strumyk Malawa (godz.17.00 Stadion Miejski przy ulicy Szwoleżerów 15) 
 więcej....

Aktualności


                                                                                                                                                                                                                                              Więcej... 

 

Imieniny, urodziny


Więcej...


Na wesoło

Niekompetencja
Trudno rozpatrywać to w kategorii "Na wesoło", bo takie błędy nie mogą się zdarzać abonenckiej tv. I już nawet nie chodzi o godzinę, w której to odkryliśmy (właśnie wstałem wyprowadzić pieska i myślałem, że po prostu nie dowidzę). No cóż...       

 Więcej...